"Unf*ck yourself. Napraw się!" Gary John Bishop #50

"Unf*ck yourself. Napraw się!" Gary John Bishop #50
Jakiś czas temu wspominałam, że mam problemy z przezwyciężeniem mojego lenistwa. Ta książka dała mi sporo motywacji i energii do działania!


Tytuł: Unf*ck yourself. Napraw się!
Autor: Gary John Bishop
Stron: 235
Rok wydania: 2018 
Wydawnictwo: Insignis

"Życie nie czeka, aż skończysz przerwę albo przestaniesz prokrastynować. Nie czeka, aż otrząśniesz się ze zdumienia albo opanujesz strach. Toczy się dalej bez ciebie"

~~~~~~~~~~~~
Mniej myśl, więcej żyj. Jak zadbać o swój komfort psychiczny w czasach, gdy nigdy nie ma na nic czasu? Jak za pomocą odpowiedniego nastawienia pracować nad złymi nawykami? Wiem, że nie jest to proste, ale wszystko możemy zmienić. Bo wszystko zaczyna się w naszej głowie.

Autor książki na co dzień pomaga ludziom wprowadzać realne zmiany w ich życiu, więc ma jakieś pojęcie na ten temat. Co więcej - moim zdaniem jest w tym bardzo dobry, bo jeszcze żadna z książek motywacyjnych nie wywarła na mnie takiego wrażenie, jak właśnie Unf*ck yourself. W proces zmiany naszego życia jesteśmy wprowadzani stopniowo kolejnymi rozdziałami. Każdy z nich zawiera jedno powiedzenie, które mamy powtarzać, aby utrwaliło nam się i abyśmy nauczyli się z niego korzystać w codziennych sytuacjach. Gary Bishop zachęca nas do "przeprogramowania mózgu". Uświadamia nam, że jesteśmy stworzeni do tego, aby osiągać sukces, że to nasze czyny  a nie myśli mówią o tym, jakimi jesteśmy ludźmi. W końcu nakłania nas do najważniejszego - do wytrwałości.


Nie musisz się zgadzać ze wszystkim co tutaj jest. Ja sama nie do wszystkiego jestem przekonana, ale to dlatego, że każdy z nas jest inny i nasze światopoglądy różnią się. Na przykład, moim zdaniem stwierdzenie "Niczego nie oczekuję i akceptuję wszystko" gryzie się przykładowo z naszym zaprogramowaniem na sukces. Mogłabym się teraz nad tym rozwodzić, ale obawiam się, że zniechęciłabym Was do tej książki, a nie o to mi chodzi. 
Chciałabym tu podkreślić, że nawet jeżeli uważasz, że nie masz żadnych problemów, albo ta książka nie jest dla Ciebie - powinieneś ją przeczytać, aby sprawdzić samego siebie. Może połowa tej książki nie będzie dotyczyć Ciebie i Twojego życia, ale może okazać się, że znajdziesz tutaj chociażby jedno zdanie, które otworzy Ci oczy. I to właśnie jest tak niesamowite w tej książce.
A co takiego ja wyciągnęłam z tej książki? Wiele inspirujących i motywujących cytatów. Jest jednak jedno stwierdzenie, które stało się moim życiowym motto (troszkę przerobiłam je na potrzeby poprawności gramatycznej): "Każdego dnia staraj się być najlepszą wersją samego siebie". 

Podsumowując: ta książka jest idealna do osób, które chcą zmienić swój sposób myślenia i swoje nastawienie wobec świata. Ale nie tylko - warto po nią sięgnąć jeżeli brak ci motywacji lub energii do działania. Spróbuj, co masz do stracenia? :)


[przedpremierowo] "Kobieta, którą pokochał Marszałek" Katarzyna Droga #49

[przedpremierowo] "Kobieta, którą pokochał Marszałek" Katarzyna Droga #49
Jestem ogromną miłośniczką historii, dlatego z chęcią sięgam po każdą pozycję przybliżającą mi mniej lub bardziej znane jej fragmenty.


Tytuł: Kobieta, którą pokochał Marszałek
Autor: Katarzyna Droga
Stron: 363 (egzemplarz recenzencki)
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Znak
PREMIERA: 04.04.2018

"Jak napisać prawdę, uzupełnić białe plamy, nikogo nie pomówić, a z drugiej strony nie idealizować, bo piszę o ludziach z krwi i kości, nie o aniołach czy posągach."

~~~~~~~~~~~~

Dane jest nam, kobietom, żyć w czasach, gdy chodzenie do pracy i edukacja jest dla nas oczywista. Ola Szczerbińska urodziła się, gdy te pojęcia nie były jeszcze takie naturalne. Kobiety na początku XX wieku musiały o to walczyć.

Główna bohaterka pragnęła jednak czegoś więcej niż dostępu do edukacji czy statecznego życia. Była ogromną patriotką i bardzo pragnęła, aby Polska była znowu niepodległym państwem.

Młoda dziewczyna poznaje Józefa Piłsudskiego - bohatera, legendę oraz męża innej kobiety. Mimo wszelkich przeciwności staje u jego boku i razem walczą o wolność.

"W tym ciemnym litewskim borze, kiedy przy blasku pochodni kopali doły, by ukryć część zdobyczy, nie mogli przewidzieć, że pokrętna droga zaprowadzi ich nie tylko ku wymarzonej wolności, lecz także do Belwederu. Mieli podążać tą drogą razem, choć i osobno"

~~~~~~~~~~~~
Na tyle okładki możemy znaleźć stwierdzenie, że "dzieje tej niebanalnej pary to jedna z najpiękniejszych i najbardziej intrygujących historii miłości, determinacji i wielkiej odwagi". Całkowicie zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo mimo tego że zazwyczaj historie miłosne mnie nie wciągają ani nie budzą we mnie jakichś większych emocji, tak relacja tej pary była dla mnie magiczna. Podziwiałam i determinację, aby mimo niesprzyjających czasów i przeciwności losu mogli być razem. 


Co mnie zaskoczyło w tej książce? Autorka utworzyła fabułę. Nie jest to żaden reportaż, śledztwo dziennikarskie czy zbiór wspomnień osób pamiętających Olę. Zdaję sobie sprawę z tego, że niektóre z rozmów między Olą i Józefem należy traktować z dystansem, bo jak sama autorka wspomniała, to dokumenty lub zapiski sugerowały, że takie rozmowy mogły mieć miejsce. Jak dokładnie przebiegały? Dziś prawdopodobnie nikt tego nie wie. 
Nie zmienia to jednak faktu, że postacie są bardzo realistyczne, ludzkie, takie, jakie mogły być w rzeczywistości. Bardzo polubiłam Olę za jej odwagę, siłę i niezłomny charakter, dzięki któremu zawsze trzymała się swoich ideałów. Jednak co do Ziuka (Józefa) - mam mieszane uczucia. Na początku wydawał mi się dobrym, honorowym i uczciwym człowiekiem. Pod wpływem różnych zdarzeń opisanych w tej książce trochę zmieniłam zdanie...

Jaka była główna bohaterka? Wydaje mi się, że Ola urodziła się z patriotyzmem we krwi. Wspomniane było, że to za sprawą jej babki dziewczyna tak bardzo umiłowała ojczyznę. Od początku aż do samego końca powieści ta miłość jest zauważalna. Młoda, jeszcze nastoletnia dziewczyna opuszcza swoje rodzinne miasto udając się do stoli, gdzie włącza się w działalność konspiracyjną wychodząc przy tym poza wszelkie konwenanse. Kiedy zrodziło się uczucie między nią a Piłsudskim jej patriotyzm wygrywał z miłością do ukochanego - marzyła o tym, aby został z nią już na zawsze, nie wyjeżdżał na front ryzykując tam swoje życie. Wiedziała także, że jego miłość do Polski jest tak silna, że nic go nie powstrzyma przed walką. Żegnała się z nim i zamartwiała aż do jego powrotu. 
Była nadzwyczaj silną kobietą. Z powodu zależności między nią, Ziukiem a jego żoną, Ola stała się obiektem plotek warszawiaków. Tak zostało niestety aż do śmierci męża. To jednak ukazało siłę tej kobiety, która potrafiła wysoko unieść głowę mimo wszystkich krzywdzących pomówień.

Podsumowując: Kobieta, którą pokochał Marszałek to wspaniała opowieść o kobiecie, która wyprzedzała swoją epokę, a dla wolnej ojczyzny była w stanie wiele poświęcić. Ta książka to dobra lekcja patriotyzmu dla każdego z nas. 

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak!



"Okrutna pieśń" Victoria Schwab #48

"Okrutna pieśń" Victoria Schwab #48
Dawno już nie czytałam typowej fantastyki młodzieżowej. Bardzo się cieszę, że w końcu przeczytałam Okruną pieść, bo bardzo brakowało mi dobrej fantastyki.


Tytuł: Okrutna pieśń
Autor: Victoria Schwab
Stron: 430
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Chciałeś się czuć jak człowiek, prawda? Nie ma znaczenia, kim jesteś. Życie boli.

~~~~~~~~~~~~~~

Miasto zostało podzielone, ale nie zmieniło to sytuacji mieszkańców. Ciągle z przemocy rodzą się potwory, które zagrażają życiu ludzi. Sytuacji nie polepsza konflikt przywódców obu części miasta.

Kate Harker udaje sie powrócić do domu, do swojego ojca - władcy jednej z części miasta. Zaczyna uczęszczać do miejscowej szkoły, gdzie poznaje pewnego, zwykłego chłopaka.

Chłopak ten ma jednak sekret. Jest on bowiem następcą przywódcy drugiej części miasta, a do tego najstraszniejszym rodzajem potwora - sunajem.

Co wyniknie ze znajomości tych dwojga? Jak zachowa się młoda dziedziczka gdy dowie się, że jej przyjacielem jest potwór, którego tak pragnie jej ojciec?


- Tylko mi nie mów, że masz lęk wysokości - rzuciła.
- Wysokości nie. Tylko spadania - mrukną.

~~~~~~~~~~~~

Jeszcze zanim przejdę do recenzji - przepraszam za tak długą przerwę na blogu. Jest mi głupio, bo nie chcę, żeby przez moje lenistwo cierpiał blog. Będę się starała na bieżąco dodawać jakieś posty - przynajmniej raz w tygodniu. Dzięki, że ciągle jesteście!


Szczerze mówiąc po tej książce nie spodziewałam się czegoś niezwykłego. Kiedy do mnie przyszła nawet nie bardzo wiedziałam, o czym jest i jaką popularnością cieszy się zagranicą. Spodziewałam się, że trochę poleży na mojej biblioteczce zanim w ogóle się nią zainteresuję. Sama jednak nie wiem dlaczego, ale jakiś wewnętrzny głos sugerował mi, żeby odłożyć aktualnie czytaną książkę i zająć się Okrutną pieśnią właśnie. Ufff! Jak się cieszę, że posłuchałam tego głosu :)

Zacznę może od samej fabuły. Bardzo podobał mi się pomysł z potworami i historią ich tworzenia się. Jest to jeden ze szczegółów, który wpływa na to, że ten postapokaliptyczny świat wydaje się bardzo realistyczny mimo zmyślonych potworów. Historia wojny między skróconymi częściami miasta wciąga i sama zaczęłam zastanawiać się, do czego doprowadzi polityka Harkera i Flynna. To, co czułam czytając tę książkę jest bardzo trudne do opisania. Powiem tyle, że jest to książka, której z pozoru typowa fabuła, wywiera na czytelniku ogromne wrażenie.

Wątek znajomości głównych bohaterów i ich powiązań ze skłóconymi częściami miasta bardzo przypomina mi ten z Naznaczonych śmiercią Veronicy Roth. W obu przypadkach tego typu zależności sprawdziły się z tą różnicą, że Okrutna pieśń nie ciągnie się jak falki z olejem. Ale o tym później. Od początku wciągnęłam się w tę wojnę, którą prowadziły skłócone części miasta i równie szybko zaczęłam popierać stanowisko Flynnów. Jako, że polubiłam Augusta cieszyłam się, że to właśnie on zostanie wysłany jako zwiadowca do nieokiełznanej buntowniczki Kate Harker. Czułam, że ta dwójka stworzy wspaniały duet. I nie myliłam się!

Kiedy już Kate poznała prawdę o swoim przyjacielu podejmuje taką decyzję, która sprowadza na oboje wiele niebezpieczeństw. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa akcja. Niestety nie mogę opisać tutaj wydarzeń, bo byłby to spojler, a nikt nie lubi spojlerów. Jednak tak jak wspomniałam wyżej - akcja absolutnie nie zwalnia. Gna do przodu i hamuje dopiero, gdy wszytko zmierza ku końcowi, a wszystkie tajemnice zostają ujawnione.

Książka jednak nie kończy się tak, jak byśmy się tego spodziewali. I chociaż na początku miałam to za złe autorce, no bo przecież to nie miało prawa się tak zakończyć!, to po jakimś czasie stwierdziłam, że to jest jeden z elementów, który sprawia, że książka nie jest typową fantastyką młodzieżową. Poza tym to dopiero pierwszy tom (psssst! Drugi tom już w październiku!), także wszystko może się jeszcze zdarzyć.




Za egzemplarz bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!



Copyright © 2016 Zaczytana D , Blogger